Księga
zobacz
wpisz się


Archiwum

2006
kwiecień
2005
marzec
2004
grudzień
listopad



Linki

Odwiedzam
Angel
Inga
Moshi
Dziewczynka
I like You
Muszelka
Kasiek
Marsenia
Ola







blog.pl
Powrót...(tak z nudów :P)
"Ehhh... kolejne miesiące mijają a ja sama..."- odwórciłam głowe na poduszce, spojrzałam prosto przed siebie na duze okno. W oddali było słychać gwizd czajnika i tukące się garnki. Powoli wstałam, spuściłam jedną noge, pózniej drugą i wsunęłam do pantofli. Mozolnym, ciężkim krokiem szurając pantoflami ruszyłam w strone kuchni.
- Jak to dobrze, że mam Ciebie- żuciłam znaczący uśmiech w kierunku Myszy, która go odwzajemniła. Czułam się jakby dopadł mnie wielki kac... moralny? Ale po czym...?
-Hmm.. Kobieto, kiedy Ty w końcu wyjdziesz z tego mieszkania, wiosna idzie, spojrz przez okno - machnęła mi wielką drewnianą łyżka przed nosem - No może ciepło jeszcze tak nie jest, ale w końcu...- przerwała i pobiegła do kipiącego mleka.
-Cholera!-zaczęła wycierać kuchenke szmatką. A ja podparta łokciami o stół przeglądałam pierwszą lepszą gazete... poprostu przeżucałam strony.
-Może jutro pojedziemy do znajomych, robią ognisko na działce, którą niedawno kupili- popatrzyła na mnie ale ja nie dawałam żadnych oznak, a Mysza mimo wszystko kontynuowała. - Noce może są chłodne ale wszystko się wezmie. Maciek mi mówił że będzie autem, więc nie musisz się martwić o nic tylko o swój humor - spojrzałam na nią spodełba i zobaczyłam tylko szereg białych żebków które się szczerzyły do mnie. Kiedy spuściłam głowe, oberwałam mokrą ściereczką... to było okropne.
-Nie będe prowadzić monologu- stanęła nademną machając tą samą sciereczka, którą przed chwilą oberwałam po głowie.
-Okej Mysza, ale pozwól że się zastanowie- na co Ona tylko pokręciła głową. Wstałam powoli od stołu podeszłam do lady i wziełam kubek z gorąca kawą i szurając pantoflami kierowałam się w strone sypilani. Ale nagle za soba usłyszałam kroki i głos - I przestań o tym myśleć... poprostu zapomnij.
Nawet nie spojrzałam za siebie. -"Zapomnij"- powtarzałam sobie -"Gdyby to było takie łatwe"- zatrzasnęłam drzwi za sobą, i siadłam na miekkim fotelu, wystawiłam nogi na stolik i dmuchałam na gorącą kawą, za którą szczerze nie przypadam, ale ona potrafi postawić mnie na nogi. "Zapomnij" - znowu powtórzyłam to słowo.
4 miesiące temu po zerwaniu wszelkich kontaktów z Michałem, myślałam że się wszystko ułoży. Zaczęłam się spotykać z Tomkiem, wszystko zapowiadało się jak z bajki, nawet wyjechaliśmy na weekend do posiadłości moich dziadków nad morzem. I właśnie wtedy wszystko się zmieniło.
Stałam oparta o latarnie morską i patrzyłam w dal na rozszalałe morze, na wielkie bałwany, które tańczyły po tafli wody.
-"I mogłabym tu zostać, tak poprostu, być i trwać, wręcz wegetować i nic nie robić" - uśmiechnęłam się sama do siebie. Odwróciłam się za siebie i zobaczyłam go w dalim. Szedł powolnym krokiem w moim kierunku, trzymał ręce w kieszeni a jego włosy były targane przez wiatr. POmachałam mu a on się do mnie uśmiechnął i przyspieszył krok. Odwróciłam się spowrotem w kierunku morza i pochwili poczułam jego za sobą . Przytulił się mocno do mnie i położył głowe na mym ramieniu.
-O czym myslisz księżniczko?- szepnął mi do ucha.
Wszystko było jak w bajce, miejsce, nastrój i my. Byliśmy sami dla siebie. Nagle bańka rozmyślań pękła, poczułam wibracje telefonu, na poczatku pomyślałam, że to mój ale przypomniałam sobie że nie wziełam go ze sobą, więc popatrzyłam na Tomka, który wykrzywiał usta. Odsunął się odemnie i wyciągnął kmórke. Czytał coś długo, pewnie dostał sms-a, ale to musiał być naprawde długi sms. Podeszłam do niego i się przytuliłam.
- Nie teraz...- odepchnął mnie-... poczekaj kochanie. Popatrzyłam na niego z niedowierzeniem i przez chwile patrzyłam jak ciągle coś robił przy telefonie. Odwróciłam się na chwile i oddaliłam się od niego, pózniej tylko żuciłam spojrzenie za siebie, czy czasem za mną nie patrzy... ale nie całą uwage teraz skupiał na telefonie. I stałam tak 5 minut, aż w końcu zrobiło mi się zimno.
-Ja ide do domu, zaparze nam herbate- krzyknęłam, ale on tylko na mnie spojrzał. Odwróciłam się na pięcie i poszłam w kierunku domu.
Minęła godzina, pózniej dwie. Zaczęłam się martwić czemu jeszcze nie ma go w domu. Nagle moje rozmyślania przerwał dzwięk dzwonka komórkowego. POdniosłam się szybko z fotela i popędziłam w strone szafki na której leżał telefon. Popatrzyłam na ekranik na, którym pokazał się napis "Tomek", podniosłam telefon i odebrałam:
-Czemu do mnie dzwonisz?-spytałam.
-Yhhh... przepraszam, stała się okropna rzecz...
-Co sie stało?- przeraziłam się.
-Agnieszka do mnie napisała ...- "oj, paznokcia sobie złamała" - pomyślałam i uśmiechnęłam się szyderczo.-...musiałem wrócić do domu szybko.
- Że niby co? Gdzie Ty teraz jesteś? - sama nie wiedziałam co myśleć.
- Prosze Cię nie denerwuj się.
- Będe się denerwowac jak nie powiesz mi co jest grane i gdzie jesteś. - starałam się zachować stoicki spokój ale jak dla mnie to była za trudna sztuka i zaczęłam chodzić w kółko po pokoju.
- Czekam na pociąg..
- Że co??!! - myślałam że telefon mi wypadnie.
- Wiem że to okropnie brzmi ale wysłuchaj mnie. Musze wracać jak najszybciej, był wypadek u Agnieszki w domu, wiem że to głupio zabrzmi ale jej pijany brat omało co domu nie puścił z dymem. - nie wiedziałam co powiedzieć, więc nic nie mówiłam.
- Aga jest teraz roztrzepana, dzwoniła do mnie i prosiła mnie o pomoc. I prosze Cię nie złość się. - znowu cisza.
-Księżniczko...Kochanie....jak tylko wszystko się wyjaśni wróce jak najszybciej do Ciebie.
-"Przecież nie będe teraz odstawiać sceny może naprawde coś się stało..."- pomyślałam
-Ehhh... no dobrze, ale wróc jak obiecałeś- i nagle poczułam w jego głosie ulge.
-Obiecuje.
Obiecał i wrócił, ale to już nie był ten sam człowiek...


niewolnica-pragnien 2006-04-18 20:16:30
skomentuj (12)
Kolacja...
Czekałam już na niego ponad 15 minut. Spoglądałam na stół, na którym świeczki powoli się wypalały. Ciągle myślałam, „ Po co On się tak stara, czy On chce wywrzeć na mnie jakieś wrażenie... Niestety grubo się myli”, choć musiałam sobie przyznać, że nie ma to jak kolacja przy świecach. Jeden z wielu sposobów udobruchania mnie, kiedy byłam zła, no i trzeba przyznać Michał jest świetnym kucharzem lepszego to jeszcze nigdy nie spotkałam, a chyba większość dziewczyn pociąga to, iż ich mężczyzna robi im jedzenie i na przykład przynosi śniadanie do łóżka.
W ten moje rozmyślania przerwała muzyka, którą najwidoczniej pogłośnił. I zobaczyłam go w wejściu do salonu, w rękach trzymał duża tace, z której unosiła się para. A do mnie dochodził niesamowity zapach, który drażnił moje nozdrza. Przez chwile stał w drzwiach i przyglądał mi się, lecz po chwili jakby się ocknął i podszedł i położył tace na stole, wymienił szybko świeczki.
- Nie musisz się tak starać.- Powiedziałam.
- Może i nie musze, ale chce.– I wtedy spojrzał na mnie przenikliwym spojrzeniem. Najgorsze jest to, że nie umiałam się temu wszystkiemu przeciwstawić, nie powiedziała mu, że nie życzę sobie czegoś takiego, lub, że to nie jest randka ani nic w tym rozwoju, lecz zwyczajna koleżeńska rozmowa. Ale spojrzałam na zegarek „ no tak koleżeńska rozmowa o 12 w nocy, bardzo ciekawe”. Bez słów zjedliśmy mała, ale wykwintną „kolację”, trzeba przyznać jest On niesamowitym kucharzem. Gdy odłożyłam sztućce poczułam jego wzrok i wiedziałam, że chce cos powiedzieć, ale nie wie jak. Sama nie wiedziałam, co powiedzieć to wszystko mnie przerastało.
- Przepraszam Cię...- Ocknęłam się, spojrzałam na niego wielkimi oczami i poczułam, że ogarnia mnie pustka nie mogłam wyksztusić ani jednego słowa.
- Ale...- Starałam się powiedzieć cokolwiek żeby nie wyjść na zmieszaną i tak było ciemno i na szczęście nie widać było moich zdziwionych oczu-.. Przecież nie masz, za co mnie przepraszać.
- Jak nie jak tak – pochylił się nad stołem i świeczki jego oczom nadały niesamowitego blasku?
- No nie masz, za co.
- Ale ja czuje wręcz przeciwnie. Nie wiedziałem, że to tak się potoczy. Gdybym wcześniej wiedział, że ten wyjazd wszystko zmieni. – „ No i masz Ci los, to miała być koleżeńska rozmowa zamykająca tamte drzwi, przez które przed chwilą weszłam, a tu nagle pojawia się, co innego... Nie to nie miało tak być” myślałam, a w głowie mi się kotłowało. Milczałam.
- Nic nie powiesz... Nic mi nie powiesz? – Spoglądał na mnie pytająco, a zarazem jakby żądając odpowiedzi.
- A co mam Ci powiedzieć? – Spytałam, to raczej było głupie pytanie, przełknęłam ślinę.
- Wiesz, czego chce... - Pochylił się jeszcze bardziej nad stołem, a ja wręcz przeciwnie wbiłam się w fotel i najchętniej to znalazłabym się teraz gdzie indziej.-... Chce tego, aby było tak jak dawniej...
- Ale może ja tego nie chce – odważyłam się na te słowa, i od razu poczułam się silniejsza „ Nie On mnie nie zmiększy kolacją, świecami i tymi słówkami, wiem, po co tu przyszłam, i nie będzie mi mącić wody, nie ma mowy” mocno zacisnęłam żeby, przestałam się już wbijać w krzesło i spoglądałam śmiało w jego oczy, w których dostrzegłam zmieszanie. Lecz nic nie odpowiedział na moje wcześniejsze zdanie.
- A tak naprawdę, to wolałabym nie wracać do tego, co było dawniej, ja tu przyszłam, aby zamknąć tamten okres mojego życia.
- Ale ja go tak łatwo nie zamknę, Ania wiesz, że tak nie zrobię... – Poczułam się okropnie, miałam ochotę się popłakać z bezsilności, tak bardzo nie chciałam go zranić, lecz czemu skoro On mnie zranił, wyjazd nie był najgorszy, lecz to, iż chciał o mnie pomnieć w ten sposób, a sposób ten najbardziej mnie zabolał. Dwa miesiące po tym jak wyjechał dowiedziałam się od Myszy, iż znalazł tam sobie pocieszenie i wcale temu nie zaprzeczył. „Więc dlaczego teraz nie znajdzie pocieszenia” zadawałam sobie to pytanie bez przerwy.
- Musisz... Naprawdę przykro mi. Ale kiedy opuściłeś tamto mieszkanie z walizkami opuściłeś i mnie. Może i jestem okropna za wiele od Ciebie wymagałam, lecz spójrz na siebie sam nie byłeś lepszy. – Spojrzałam na niego stanowczo, w jego oczach ujrzałam smutek i żal, lecz wiedziałam, że nie mogę... Nie mogę dąć się temu. Powoli wstałam odsunęłam krzesło i ruszyłam w kierunku drzwi do przedpokoju. Czułam tylko jak jego wzrok mnie odprowadza. Po chwili za swoimi plecami usłyszałam szuranie krzesłem, nie chciałam się odwracać, ale zrobiłam to i zobaczyłam jak stał oparty o ścianę ze spuszczoną głową. I wtedy poczułam jakby ktoś mi igle wbił w serce i nagle następną i następną. Tak bardzo nieznosiłam ranić ludzi, lecz czy Oni mnie mogą ranić. Podeszłam do niego podniosłam mu głowę, jego oczy były puste jakby umarł. Patrzył w moje oczy, nie wiedziałam, co robić. Wtedy przytulił się do mnie, nie odrzuciłam go, lecz tez sama się do niego przytuliłam.
- Ja Ciebie kocham – szepnął drżącym głosem.
- Przepraszam, lecz ja nie mogę żyć w zakłamaniu. Teraz chce ruszyć w swoją droga- odsunęłam go od siebie i pocałowałam go delikatnie w policzek na pożegnanie. Odwróciłam się i wyszłam. Wyszłam i zakończyłam to, co było... I stanęłam na nowej drodze. Lecz nagle poczułam, że łzy zaczęły mi spływać po policzku. Wychodząc z klatki spojrzałam na jego okno, w którym nawet ujrzałam jego postać, szybko odwróciłam głowę i wsiadłam do auta...

niewolnica-pragnien 2005-03-19 22:51:55
skomentuj (3)
c.d2 (w końcu po dlugiej przerwie)
- No jak tam słonko ? To ja Michał.
- Nawet dobrze jestem własnie u dzidków i załatwiam prawe z testamentem rodzicó - a tak bardzo nie chciałam zeby do mnie zadzwonił, a tu jak na złość.
- wiesz juz jestem w kraju, powiedziała Ci Mysza?- nic nie powiedziałam, nastała głucha cisza - hmm... no dobra, bo wiesz chciałem Cię zaprosić dziś do mnie na obiad... chcę z Toba porozmawiać.
-Wiesz Michał, nie wiem czy znajde choć odrobine czasu, musze to naprawde załatwić...
- Ale na chwilke, poczekam, nawet do 2 w nocy i nawet dłużej... no to wtedy bedzie kolacja a nie obiad- nie wiem dlaczego ale uśmiechnęłam sięi wtedy poczułam spojrzenie mojego dziadka na sobie, tak jakby wiedział o co chodzi i mówił "zgódz sie". moi dziadkowie widzieli go może z dwa razy, ale Michał dzidkowi przypadł bardzo do gustu, zresztą dwaj biznesmeni i rozumieli się bez słów już na pierwszym spotkaniu.
- No dobra - zgodziłam się- będe tak koło 6, oki?
- Jasne nie ma sprawy.. wielkie dzięki że ... znajdujesz dla mnie troche czasu nawet teraz...- wcale nie dla Ciebie, pomyślałam, dla samej siebie, azeby skończyć pewnien okres w swoim życiu- no to do zobaczenia wieczorem, pa.
-Pa - i rzuciłam telefonem. Dziadek ciągle na mnie spoglądał z boku.
- Co się stało? - spytał się troskliwie. Powiedziałam mu o co chodzi, lecz nie do końca, a on tylko wzruszył ramionami. No tak faceci, zawsze trzymaja razem.
Niestety u Michała byłam troche pózniej niz mu to powiedziałam, a niestety jakoś nie miałam ochoty dzwonic do niego że się zpoznie, bo jak mu zależy to poczeka.
I stanęłam przed tymi drzawi gdzie się wszytko zaczeło. Wraz z przekroczeniem progu tego mieszkania wszystko się zmieniło i nauczyłam się życia, nauczyłam sie co to zauroczenie, seks, nienawiść i samotność.
Tak kiedy byłam znim, to widywaliśmy się tylko pożnymi wieczorami. A kiedy wracał żucał mnie do łóżka... dawniej mi sie to podobała byłam młoda i cieszyło mnie to iż zdobyłam serce takiego przystojnego i znanego męzczyzny, za którym inne dziewczyny bez przerwy się ogladały. Lecz brakowało mi wspólnych rozmów, wypadów do kina i na pizze, nie mówiąc o szalonych nocach w jakiś klubach. Miałam wszystko od drogiej bielizny do drogich włoskich butów. Lecz ja nawet nie wiedziałam czy on psy lubi czy lubi jakie kolwiek zwierzęta.
Spojrzałam na dzwonek koło drzwi i zadzwoniłam , raz , drugi raz , nikt nie otwieral. Zegarek na mojej ręce wskazywał 11. Jeszcze raz zadzwoniłam, policzyłam do 10 i odwróciłam się na pięcie i juz miałam schodzić kiedy nagle usłyszałam jak zamek w drzwiach się przekręca. Spojrzałam przez ramie i zobaczyłam go. Tak ciagle tak samo przystojny rozczochrane włosy, najwidoczniej spał, rozpiety guzik w koszuli pod szyja i poluzniony krawat. Podbierał framuge drzwi i usmiechał się do mnie, odwzajemniłam usmiech.
- No juz myślałem że nie przyjdziesz.
- A jednak - spojrzałam na niego i usmiechnęłam się. On ciagle stał w drzwiach, otrząsnął sie i zaprosił mnie do środka.
- A więc o czym chciałeś ze mna porozmawiać, bo wiesz ja też mam Ci dużo do powiedzenia - i nagle poczułam jego przenikliwy.
- A może coś zjemi, w sumie to to wszystko było ciepłe o 6 no ale da się odgrzać- no i ujrzałam rząd jego białych zębów, który pewnie na nie jedną działa, lecz mnie jakos to nie ruszyło.
- W sumie to czemu nie. - ściągnęłam płaszcz i ruszyłam w strone salonu. Świeczki na stole już przygasały, rozsiadłam się wygodnie na wielkiej sofie i czekałam aż przyjdzie...
niewolnica-pragnien 2005-03-04 18:10:58
skomentuj (4)
c.d
-Nie proszę nie... Mysza uciekaj!- i nagle zerwałam czymś w twarz, zerwałam się, a przedemna stała włąsnie ona powiedziałam sobie „to był tylko zły sen” i położyłam się sporotem.
-No Mała wstajesz... raz dwa! – otworzyłam oczy ale nic nie powiedziałam, patrzyłam tylko jak szperłała w mojej szufladzie, nagle odwróciła się i widziałąm tylko jak w moimkierunku leciał sweter, no póżniej to już nic nie widziałam bo wylądował mi na twarzy. Rozleniwionym ruchem sciągnęłam go, przetarłam oczy i ziewnęłam.
- Co jest?- spytałam się a ona tylko stanęłam nademną i podparła ręce na biodrach.
- Wiesz ja nie jestem Twoja sekretarką ani asystentką, ale widze że Ty to masz głowe gdzie indziej.- spojrzałam na nią pytająco, a ona tylko schwytała się za głowe- kobieto miałaś dzisiaj do dziadków pojechać.
Jak tylko usłyszałam słowo „dziadków” zerwałam się na równe nogi i lecąc do łazienki krzyknęłam „Jasna Cholera!” a w tyle usłyszałam tylko gromki śmiech. Szybko umyłam się i ubrałam.
- Acha jeszcze jedno Michał wczoraj wieczorem dzwonił zapomniałam Ci przekazać- i nagle zatrzymałam się w zapinaniu spodni, odwróciłam się do niej i spojrzałam na nią pytająco.- no i powiedział mi że będzie jutro ... to znaczy ... – spojrzała na mnie przestraszona - ...dzisiaj! – No tak jeszcze tego mi brakowało, pomyślałam sobie, najlepiej jak wszyscy zwalą mi się na głowe to będzie w sam raz.
- Eee... to jak będzie dzwonić że już jest to wiesz – rzuciłam jej tylko znaczące spojrzenie ale ona nawet nie drgnęła – no to masz mu powiedzieć że załatwiam coś ważnego i będę pózno w domu – na koniec przesłałam jej ciepły uśmiech, a zreszta przecież to prawda, bo mam jechac do dziadków w sprawie testamentu, bo rodzice przypisali mi coś ale dopiero kiedy skończe 19 lat no i skończyłam kilka miesięcy temu no ale teraz jakoś nadeszła odpowiednia pora. Zażuciłam płaszcz i na pożegnanie machnęłam ręką i powiedziałam „pa”.
U dziadków, jak to u dziadków, znaczy się można powiedzieć że u dziadka bo babcia teraz nie jest w stanie nic robić leży tylko cały czas w łóżku lub od czasu do czasu dziadek pomaga jej usiasć w bujanym fotelu ( jak ja uwielbiam ten fotel) żeby oglądnęła sobie swoją ulubioną telenowele „Moda na sukces” – szczerze to ja już pogubiłam się w ilości tych odcinków. Nagle dziadek podsunął mi pod nos jakieś papierki i długopis. I już dochodziłam do końca kiedy nagle przy nodze poczułam wibracje. Spojrzałam na dziadka i on na mnie.
- Przepraszam – krzyknełam- zapomniałam że mam ze sobą komórke – i w tym momencie przygryzłam warge i mówiłam sobie „Oby to nie był Michał, Oby to niebył on” sporzałam na ekranik na którym widniał napis „Numer prywatny”. I patrzyłam tak przez chwile, lecz ten numer ciągle dzwonił i dzwonił.
- Odzbierzesz go czy nie – spojrzał na mnie dziadek, ja nawet się nie ruszyłam i patrzyłam na jego zmeczone oczy jak zahipnotyzowana – no odbierz może to coś ważnego.
- Ach tak, tak, już odbieram – lecz reka odmawiała mi posluszeństwa, lecz zdecydowałam się.
- Halo – usłyszałam zniecierpliwiony głos po drugiej stronie.- Halo słońce jesteś tam ??
No tak...



Przepraszam za błedy ale spieszyłam się pisząc to i nie zwracałam na nie uwagi, mam nadzieje ze mi wybaczycie.
I dziękuje za życzenia i oczywiscie wam życze też Wesołych Świąt.

niewolnica-pragnien 2004-12-26 01:29:24
skomentuj (9)
Noc grozy
Cicho przekręciłam klucz w drzwiach, nacisnęłam na klamkę i otworzyłam drzwi, które wydał cichy skrzyp. Ściągnęłam pasz i wyskoczyłam z butów, w całym mieszkaniu było ciemno i cicho. Powoli bez szmeru, na palcach weszłam do mojego pokoju. Nagle usłyszałam pstryk i w całym pokoju zrobiło się jasno. Odwróciłam się gwałtownie i spojrzałam na łóżko, na którym siedziała Kasia.
- Co tak późno wraca się do domu Mała? – Spojrzała na mnie pytająco i nawet nie drgnęła.- No słucham gadaj – no i w końcu uśmiechnęła się i mrugnęła okiem.
- Czuje się jak na przesłuchanie, a zresztą, co to Cię obchodzi – popatrzyłam na nią i wystawiłam jej język.
- No Anka...Gadaj jak było, w końcu musiało być super skoro zapomniałaś..
- O czym zapomniałam?– Przerwałam jej i spojrzałam na nią zmieszana.
- Jak to nie wiesz? – Wstała i podeszła do mnie w rękach trzymała coś, nagle podniosła to do góry i zaczęła wymachiwać mi tym przed oczami.- Noc grozy kochanie, noc grozy. – Nagle w pokoju rozległ się głuchy chlast, tak uderzyłam się w czoła i z takim zamachem ze później miałam czerwony ślad przez jakiś czas.
- Nawet nie wiem jak mi to mogło z głowy wylecieć – patrzyłam na nią i pocierałam sobie czoło ręką.
- Nic się nie stało słonko – przesłała mi ciepły uśmiech. – Dopiero dochodzi, 12 więc jeszcze zdążymy oglądnąć, przygotowałam popcorn, ale już jest zimny. – Z jej twarzy nie znikał uśmiech.
Szybko wskoczyłam w piżamę i położyłam się koło Myszy na łóżku. I nagle na ekranie pokazał się tytuł filmu „Czerwony Smok”, już sam początek sprawiał, że przechodził mnie zimny dreszcz, no, ale nigdy nie byłam odporna na horrory natomiast Mysza po prostu za nimi przypadała na szczęście jeszcze była noc komedii, co szczerze bardziej mi odpowiadało, w końcu to ona wybiera horrory a ja komedie.
- No tak... Ale nadal mi nie powiedziałaś jak było- odwróciła głowę w moim kierunku i pojrzała na mnie znacząco.
- No a co mam CI powiedzieć?
- Wszystko!- Wykrzyknęła i siadła po turecku na łóżku i zastopowała film.
- Mysza ja Ciebie nie rozumiem na początku nie jesteś zachwycona, że się z nim spotykam a teraz nagle pytasz się jak było. – Ona tylko machnęła ręką.
- Wiesz, jaka ja jestem... No powiedz.
- No dobra – podniosłam się trochę do góry i oparłam o ścianę, od której biło niesamowite zimno, które chłodziło moje ciało rozgrzane od strachu.
- No, więc najpierw poszliśmy na pizze do jego ulubionej knajpki i musze przyznać ze naprawdę dobra tam serwują pizze – ona tylko spojrzała na mnie i widać było, co chciała mi powiedzieć „a co mnie obchodzi, jaka była pizza?!”. – No i gadaliśmy dużo.
- No i...??
- No i..To naprawdę fajny chłopak, miły, śmieszny... No może dużo gada – Mysza się roześmiała.
- No, ale przynajmniej nie siedzi cicho jak...- I jeszcze bardziej się roześmiała, a ja tylko przesyłałam jej uśmiech.- No, ale co dalej...Czemu tak późno wróciłaś??
- A bo...No..Wziął mnie do kina – spojrzałam sobie na ręce, nie wiem, dlaczego ale czułam się trochę zmieszana.
- Mała mam małe pytanko. – Nagle ocknęłam się i spojrzałam jej w oczy. – To było zwyczajne koleżeńskie spotkanie czy randka?? – No i teraz utknął mi język w gardle jak kołek, nie wiedziałam, co powiedzieć.
- No wiesz...Yyy...- Przygryzłam wargę- spotkanie, ale wiem, że pewnie ty pomyślisz swoje.
- Hehe...Ania przecież to nic złego, spokojnie ja tylko byłam ciekawa, jakie miałaś do tego podejście. – No właśnie, jakie ja miałam do tego podejście, ja to uznałam jako zwyczajne spotkanie, ale jak on to odebrał, a zresztą postawił mi bilet nie mówiąc nawet o pizzy jedyne, za co dzisiaj zapłaciłam to za 0,25 litra fanty w kinie. A musze przyznać, że nie lubię jak ktoś za mnie płaci, a w szczególności ktoś, kogo ledwo znam. No, ale co miałam powiedzieć „Nie dzięki sama za siebie zapłacę”, znaczy się mówiłam tak no, ale on był szybszy i nie zostało mi nic innego jak pójść na kompromis, ale powiedziałam mu, że kiedyś to ja będę stawiać.
- Halo Mała... Nad czym tak myślisz?? Tu ziemia... – Pomachała mi ręką przed oczami.
- A nic takiego – spojrzałam na nią i ziewnęłam otwierając tak szeroko usta, że chyba byłabym w stanie zmieścić swoją pięść, przetarłam oczy i jeszcze raz spojrzałam na nią- wiesz może skończymy oglądać jutro ten film jestem padnięta. – Szczerze to nawet nie miałam ochoty oglądać go... Wpłynąłby jeszcze bardziej na moją psychikę i nie mogłabym spać w nocy, na samą to myśl uśmiechnęłam się sama do siebie.
- No dobra Mała, widzę, że ta randka wykończyła Cię – wstała i wystawiła mi języki jeszcze zrobiła taki ruch jakby bała się ze zaraz zerwie poduszką. – No to dobranoc.
- Dobranoc – przesłałam jej uśmiech.
Nie wiem, dlaczego dziwnie się czułam po tym spotkaniu, może po prostu za dużo o nim się dowiedziałam, choć szczerze to tak jest zawsze, bo ja nie lubię o sobie mówić. Zamykając oczy i kładąc głowę na poduszkę widziałam jego uśmiech i przypomniała mi się ta sytuacja, która nie powinna mieć miejsca, kiedy ketchup wylądował mi na policzku i nosie a on delikatnie starł to chusteczką. Może i to nie było nic złego, ale mnie przeszły delikatne dreszcze „w ogóle, po co ty o tym myślisz”- pomyślałam sobie. To wszystko jest za szybkie....




P.S: Wybaczcie że tak dlugo nie pisałam ale nie mogłam znaleść czasu, no a teraz jeste chora więc jakoś mi się udało coś napisać i przepraszam że nic wam nie skomentowałam jutro postaram się to nadrobić :]

niewolnica-pragnien 2004-12-08 22:21:35
skomentuj (10)
Telefon c.d.n
Kiedy wychodziłam spod prysznica w drzwiach zobaczyłam Mysze, odwróconą tyłem, siłowała się z naszym starym zamkiem.
- Co tak późno wraca się do domu? – Przestraszyłam Mysze, bo aż podskoczyła, odwróciła się i przesłała mi znaczący uśmiech. – Jest już 4 po południu...-Już miała się tłumaczyć -...Dobra, dobra nic nie mów nie chce znać żadnych pikantnych szczegółów. – Wystawiłam jej język wycierając sobie włosy o ręcznik.
- A co tam u Ciebie Mała? – Spytała się.
- No nic...Nic ciekawego. – Utkwiła spojrzenie w podłodze.
- A jednak... No powiedz, co jest grane. – Spojrzała na mnie troskliwie. Lecz kiedy już otwierałam usta żeby cos powiedzieć, usłyszałam jak mi telefon dzwoni, szybko, więc pobiegłam po niego „Cholera żeby to tylko nie był znowu Michał”- przygryzłam wargi.
- Halo, Ania??
- Tak.
- To ja Tomek...No wiesz kelner wczoraj w nocy dała...
- Tak wiem nie musisz mi przypominać, kim jesteś nie mam takiej kiepskiej pamięci – uśmiechnęłam się sama do siebie.
- Hehe nie no chciałam...Tak na wszelki wypadek. No to jak masz dzisiaj odrobinę czasu??
- W sumie to...Tak.
- To świetnie powiedz gdzie mam po Ciebie wpaść, bo zapraszam Cię do mojej ulubionej knajpy, serwują tam wyśmienitą pizze no i oczywiście inne rzeczy.
Wytłumaczyłam mu gdzie ma po mnie podjechać i o której następnie pożegnałam się z nim. Kiedy się odwróciłam się zobaczyłam Kasie, która stała w drzwiach oparta o framugę i miała ręce skrzyżowane na piersiach.
- Mała, co Ty knujesz? – Spytała się mnie i nawet nie drgnęła.
- No nic, po prostu umawiam się ze znajomym.
- Ze znajomym, to, czemu Twój znajomy nie zna do Ciebie adresy żeby wpaść bez żadnych przeszkód?? – „No i tu mnie ma” pomyślałam.
- Dużo gadania. – Machnęłam ręką.
- Wiesz ja mam czas i uwierz mi nie ruszę się stąd dokupi nie powiesz mi, o co chodzi. – Uśmiechnęła się i siadła na moim łóżku.
- No dobra – siadłam koło niej i opowiedziałam jej cała historie od tego jak wybiegłam z baru, aż do telefonu Michała.
- Zadzwonił do Ciebie?! – Wyłupiła oczy.
- No... I teraz nie wiem, co mam zrobić. – Spojrzałam na nią pytająco.
- Mała wiesz, co ja bym na Twoim miejscu zrobiła.
- Nie, nie wiem.
- Eh...- Westchnęła i zaczęła tłumaczyć jak małemu dziecku – spotkaj się z nim, nie trać takiej okazji.
- Niby, jakiej.
- Czy Ty nic nie rozumiesz?? – Spojrzała na mnie ja tylko wzruszyłam ramionami. – Wcześniej ekstra wam się układało i może pojedziesz z nim powrotem do Australii.
- On nie dzwonił do mnie przez 3 miesiące i nagle sobie przypomniał o mnie, Kaśka ja nie sadze, że był zajęty jakby mu zależało to dzwoniłby wcześniej... A zresztą ja nic do niego nie czuje.- Mysza zrobiła taką minę jakby nie wierzyła w to, co słyszy.
- Jesteś szalona wiesz... I może powiesz mi, że wolisz tego kelnera zamiast Michała.
- Ja nawet nie znam tego kelnera.
- Ale umawiasz się z nim – i wstała nagle jakby to wszystko zaczęło ja oburzać. Nic nie odpowiedziałam, z reszta i tak nie wiedziałam, co. Spojrzałam tylko na nią.
- Mała nie marnuj życia... Przy nim będziesz miała wszystko...A z reszta On Cię Kocha. – Przez chwile patrzyła mi w oczy, później odwróciła się na pięcie i poszła do kuchni. „ Tak Kocham mnie bardzo. Lecz bardziej Kocha swoja prace” zarzuciłam włosy do tyłu. I wtedy doszło do mnie, że jestem wielka egoistką, spojrzałam w lustro i ujrzałam tylko te zielone, zagubione oczy.
Dochodziła 5 po południu, więc wzięłam płaszcz i wyszłam na pole. Stanęłam na ulicy i rozejrzałam się na boki. Mruż zaczął szczypać mnie w policzki i nos „Tak zbliża się zima”, odwróciłam się w prawo i stanowczym krokiem poszłam w kierunku miejsca gdzie Tomek miał po mnie przyjechać.

niewolnica-pragnien 2004-11-28 19:37:48
skomentuj (11)
Telefon
Obudziłam się, no, jeśli ten stan można nazwać obudzeniem jedne oko otwarte i krążyło przymrożone po pokoju a drugie jakoś się nie chciało otworzyć chyba sobie jeszcze drzemało. Nagle zerwałam się.
-Cholera jasna, która godzina??!! Gdzie jest zegarek, gdzie telefon??!!- I stanęłam w podkoszulku i majtkach (moja piżama) na samym środku pokoju w mojej ekstra nowoczesnej fryzurze, rozglądając się na boki za telefonem komórkowym.
- No, powiedz gdzie się ukryłeś – zaczęłam przekopywać stertę ubrań, no i w końcu go znalazłam, dwa połączenia nieodebrane i jedna wiadomość. Pierwsze: Mysza, Drugie: nieznajomy numer „hmmm to pewnie Tomek” pomyślałam, Odczytuje wiadomo, ech to tylko poczta głosowa. Spojrzałam na zegarek dochodziła trzecia po południu „o no to sobie pospałam” rzuciłam telefonem powrotem na stertę ubrań. Już miałam iść pod prysznic „tak Aniu Ty to myślisz, znowu wrzuciłaś telefon w stertę tych brudów”, obróciłam się i zaczęłam po raz drugi rozgrzebywać ubrania „Mam Cię!” Podniosłam telefon i położyłam na komodzie. Już miałam wchodzić pod prysznic, kiedy usłyszałam melodie, obwinęłam się ręcznikiem i szybko pobiegłam po telefon.
- Halo – powiedziałam zdyszanym głosem.
- Cześć słońce – nic nie odpowiadałam – to ja Michał. – Nie to nie możliwe, czemu...
- Halo jesteś tam- spytał się mnie.
- Tak, tak jestem.- Spojrzałam w lustro, które stało naprzeciwko mnie, wyglądałam jakbym zobaczyła ducha, oczy szeroko otwarte i nawet nie drgnęłam.
- Pewnie zaskoczył Cię mój telefon. Przepraszam, że wcześniej nie zadzwoniłem, ale wiesz przeprowadzka i praca – tak a teraz będzie się tłumaczył.
- Już prawie 3 miesiące jak nie dajesz oznak życia – ocknęłam się.
- Wiem przepraszam...- Chwila ciszy- Stęskniłem się.- Nie wiedziałam, co powiedzieć, przecież nie powiem mu, że ja tez się stęskniła skoro tak naprawdę od miesiąca, ba może nawet od półtora miesiąca nie myślałam o nim, nic nawet jego imię nie przechodziło mi przez myśl.
- Tak?- Nic innego nie przyszło mi do głowy.
- Tak naprawdę słońce, nawet nie wiesz jak bardzo, ciągle o Tobie myślę, czasem nawet żałuje, że się zgodziłem na tą prace, bo zostawiłem mój największy skarb. – Nie, nie...Niech przestanie już tak mówić, robi mi tylko mętlik w głowie, dzwoni po takim czasie i myśli, że nagle wszystko się zmieni.
- Czemu nic nie mówisz?- Spytał się.
- Bo...Bo szukam suszarki. – Nie za dobra wymówka.
-Acha...Pewnie się gdzieś spieszysz.
- Tak, umówiłam się z Myszą – cholera, znowu skłamała, a zresztą nawet, jeśli nie z Myszą to, co on ma do tego, ale i tak czułam się głupio.
- No to Ci nie przeszkadzam, pozdrów ją ode mnie.
- Oki, dzięki... – Już miałam powiedzieć „pa”, kiedy nagle usłyszałam.
- Acha zapomniałbym o najważniejszym. – „Co znowu?!” Pomyślałam- za dwa tygodnie przyjeżdżam do Polski na święta. Mam nadzieje, że znajdziesz wolny czas dla mnie. – Tego nawet się nie spodziewałam i jak z tego wyjść, co powiedzieć.
- Tak, raczej znajdę- uśmiechnęłam się sama nie wiem, dlaczego może, dlatego iż chciałam żeby te słowa zabrzmiały realistycznie.
- No to pa Słońce.
- No pa – rozłączyłam się. I jeszcze przez jakąś chwile stałam tak przed lustrem i patrzyłam się w swoje odbicie.” Jak on mógł mi to zrobić”- zadawałam sobie pytanie? Spojrzałam na zegarek dochodziłam 4 po południu, odłożyłam telefon i poszłam pod prysznic. „Jak on tak może?....

niewolnica-pragnien 2004-11-21 20:39:09
skomentuj (15)




|Lay by My© | For My|